Jeszcze za oknem zimowo, ale już trzeba zmieniać [w pracy ] dekoracje. Lubię jak stroimy sale, hol świątecznie, potem karnawałowo. Widać zainteresowanie i radość dzieci . Zresztą, każda pora ma swoje uroki. No i nadszedł czas zmian na wiosenne. Stąd już robimy z Anią krokusy z krepiny, zastanawiamy się jak je wykorzystać w dekoracjach. U mnie pewnie będzie ich dużo. Dobrze mi się je robi. wiem, że fachowcy pewnie znajdą jakieś uchybienia, ale jestem z siebie dumna. Kwiaty robione metodą cukierkową, dla Ani to "pestka", a ja urywam papierki.
Muszę jeszcze dodać, że dla mnie szykuje się jeszcze jedna zmiana, następna rola w życiu. Od września będę emerytką, właściwie odwieszoną emerytką. Strasznie to brzmi, ale już czas zatrzymać się , a właściwie wysiąść z tego "pociągu". Na początku pewnie nie będzie tak łatwo. Po 37 latach pracy przyzwyczajenia pozostają.
Czas wrócić do krokusów. Znajdziemy je np. w wiszącym stroiku dużym i małym.
W wazoniku też nie może ich zabraknąć. Jakoś na ławeczce ich nie umieściłam. Co dalej? Jeszcze zobaczymy.
A w temacie Walentynek taki o to prezencik-52 karty, a na każdej "złota myśl".
Obserwatorzy
sobota, 14 lutego 2015
sobota, 7 lutego 2015
Małe co nieco...
Gdy kiedyś zakupiłam gazetkę jakoś nie wpadł mi w "oko" ten wzorek. Przypadek sprawił, że dojrzałam go i ...wyhaftowałam. Oczywiście jest to część całości, która składa się z 4 obrazków. Nie wiem czy wyhaftuję pozostałe, ale ten mi się spodobał.
Ania dostała przesyłkę.
W środku zamówione tajemnicze coś i gratis. Śliczne dwie serwetki. Akurat na czasie. Serduszkowe i w kropeczki.
Małe coś a cieszy.
Ania dostała przesyłkę.
W środku zamówione tajemnicze coś i gratis. Śliczne dwie serwetki. Akurat na czasie. Serduszkowe i w kropeczki.
Małe coś a cieszy.
niedziela, 1 lutego 2015
Walentynki... zbliżają się wielkimi krokami.
Przyszedł czas na serduszka. Coraz więcej ich dookoła. A co u nas w temacie serduszkowym ? Pewnie się coś znajdzie. Tak dla przypomnienia.
Parę kartek. Robione kiedyś. Nie miałam takich papierów jak teraz. Raczkowałam wtedy w materii robionych kartek Nie mówię, że teraz wszystko wiem. Podglądam i uczę się od Was. Z zazdrością patrzę czasem, skąd to wszystko wiecie i orientujecie się w tych różnościach, które dla mnie to czarna magia. Np. wykrojniki itp. Wiem, że wielu z Was do pięt nie dorastam, ale cieszę się z tego co mam i potrafię.
W tym miejscu muszę nadmienić, że kartka z różą , między myszkami, nie była przeze mnie robiona. To pamiątka wspominanych już kiedyś wymianek na "Naszych Haftach".
Najnowsza kartka, duże serce z ukrytym napisem, pewnie dzisiaj byłaby inaczej wykończona.
Przy okazji w temat wpisuje się obrazek. Haftowałam go już dawno - ale są, zakochani, są.
Ania serc z papierowej wikliny narobiła dużo. Pokazywałyśmy w poprzednich postach. Pasowały do różnych styczniowych wydarzeń i uroczystości. Teraz przygotowuje coś specjalnego, ale o tym na razie cicho, bo to ma być, dla kogoś, niespodzianka. W tej chwili musi wystarczyć fikuśne serduszko zrobione z bibuły.
Na koniec zapomniałabym, przecież trwa karnawał. Sąsiadka w przyszłym tygodniu wybiera się na bal, nie byle jaki, bo maskowy. W związku z tym powstała rękami Ani, taka oto maska.
Dziękujemy za wpisy pod ostatnim "różanym" postem. Nie spodziewałyśmy się, że róże wywołają taki oddźwięk.
BARDZO SIĘ CIESZYMY, ŻE PRZYBYŁO NAM GOŚCI. SERDECZNIE WITAMY EWITĘ JOT.
Parę kartek. Robione kiedyś. Nie miałam takich papierów jak teraz. Raczkowałam wtedy w materii robionych kartek Nie mówię, że teraz wszystko wiem. Podglądam i uczę się od Was. Z zazdrością patrzę czasem, skąd to wszystko wiecie i orientujecie się w tych różnościach, które dla mnie to czarna magia. Np. wykrojniki itp. Wiem, że wielu z Was do pięt nie dorastam, ale cieszę się z tego co mam i potrafię.
W tym miejscu muszę nadmienić, że kartka z różą , między myszkami, nie była przeze mnie robiona. To pamiątka wspominanych już kiedyś wymianek na "Naszych Haftach".
Najnowsza kartka, duże serce z ukrytym napisem, pewnie dzisiaj byłaby inaczej wykończona.
Przy okazji w temat wpisuje się obrazek. Haftowałam go już dawno - ale są, zakochani, są.
Ania serc z papierowej wikliny narobiła dużo. Pokazywałyśmy w poprzednich postach. Pasowały do różnych styczniowych wydarzeń i uroczystości. Teraz przygotowuje coś specjalnego, ale o tym na razie cicho, bo to ma być, dla kogoś, niespodzianka. W tej chwili musi wystarczyć fikuśne serduszko zrobione z bibuły.
Na koniec zapomniałabym, przecież trwa karnawał. Sąsiadka w przyszłym tygodniu wybiera się na bal, nie byle jaki, bo maskowy. W związku z tym powstała rękami Ani, taka oto maska.
Dziękujemy za wpisy pod ostatnim "różanym" postem. Nie spodziewałyśmy się, że róże wywołają taki oddźwięk.
BARDZO SIĘ CIESZYMY, ŻE PRZYBYŁO NAM GOŚCI. SERDECZNIE WITAMY EWITĘ JOT.
środa, 21 stycznia 2015
Róże, różyczki.
Właściwie plan był inny. Miałam pisać o czymś innym, ale gdy zajrzałam na bloga Iwonki czyli Onki mój zamysł uległ zmianie. Zobaczyłam przy jej słoiku z niteczkami haft róży. Obudziły się wspomnienia. Zanurkowałam w swojej szafie i ... znalazłam. Ja tez mam taką różę, trochę w innych odcieniach. Też miała taką oprawę, ale miałam kiedyś zamysł, aby ją oprawić. Wyprana czeka. Przypomina czasy wymianek na Naszych Haftach. Nasza wspólna znajoma obdarowała nas takim prezentem.
Zaczęłyśmy szukać z Anią haftowanek z motywem róży. Nie do wiary. Trochę tego jest. Przy okazji wygrzebałam róże na czarnym tle. Nie ja je haftowałam, ale mam dorobić dwa takie same obrazki. W zamyśle koleżanki mają trzy, wisieć w jej nowym domu. Muszę wspomnieć, że dopiero jest porządkowany teren na którym ma stanąć dom, więc mam trochę czasu.
No i tzw. UFOK. Oj, dawno haft zaczęty. Jeden z serii, ale nie w tym rzecz. Mam z tą pracą problem. Ramka zaczęta brązem 650, kiedyś, teraz ten kolor ma inny odcień. Trzeba coś dopasować.
Idąc za ciosem, następny motyw róż znalazłyśmy na kapeluszu damy, też na czarnym tle. Wzór pochodzi z rosyjskiej stronki igolki. Obraz kojarzy mi się z którymś wakacyjnym pobytem w Ochotnicy,koło Krościenka, bo tam był haftowany.
Matka Boska, z kolei, też z motywem róż. Podoba mi się jej twarz, ale kolorystyka jak dla mnie , nie ta.
Jaka pojedyncza róża. Kolejny prezent.
Na deser zostawiłam sobie gołębie w kwiatach. Wzór z jakiegoś dodatku, zresztą bardzo ciekawego, chyba Burdy. Haftowane dwa razy. Jeden z nich wisi u Cioci i Wujka. Był prezentem na kolejną rocznicę ich ślubu. Praca ta, to była pierwsza moja przygoda z muliną DMC.
Jedna mała róża, na blogu koleżanki, sprowokowała mnie do takich wspominek, ale czasem tak trzeba.
Dziękujemy bardzo odwiedzającym za wizyty i komentarze na naszym blogu. Jest to bardzo miłe. Motywuje nas do dalszej pracy.
Zaczęłyśmy szukać z Anią haftowanek z motywem róży. Nie do wiary. Trochę tego jest. Przy okazji wygrzebałam róże na czarnym tle. Nie ja je haftowałam, ale mam dorobić dwa takie same obrazki. W zamyśle koleżanki mają trzy, wisieć w jej nowym domu. Muszę wspomnieć, że dopiero jest porządkowany teren na którym ma stanąć dom, więc mam trochę czasu.
No i tzw. UFOK. Oj, dawno haft zaczęty. Jeden z serii, ale nie w tym rzecz. Mam z tą pracą problem. Ramka zaczęta brązem 650, kiedyś, teraz ten kolor ma inny odcień. Trzeba coś dopasować.
Idąc za ciosem, następny motyw róż znalazłyśmy na kapeluszu damy, też na czarnym tle. Wzór pochodzi z rosyjskiej stronki igolki. Obraz kojarzy mi się z którymś wakacyjnym pobytem w Ochotnicy,koło Krościenka, bo tam był haftowany.
Matka Boska, z kolei, też z motywem róż. Podoba mi się jej twarz, ale kolorystyka jak dla mnie , nie ta.
Jaka pojedyncza róża. Kolejny prezent.
Na deser zostawiłam sobie gołębie w kwiatach. Wzór z jakiegoś dodatku, zresztą bardzo ciekawego, chyba Burdy. Haftowane dwa razy. Jeden z nich wisi u Cioci i Wujka. Był prezentem na kolejną rocznicę ich ślubu. Praca ta, to była pierwsza moja przygoda z muliną DMC.
Jedna mała róża, na blogu koleżanki, sprowokowała mnie do takich wspominek, ale czasem tak trzeba.
Dziękujemy bardzo odwiedzającym za wizyty i komentarze na naszym blogu. Jest to bardzo miłe. Motywuje nas do dalszej pracy.
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Oj, ten czas leci...
Babciu, Dziadku co Ci dam? Ten tydzień w pracy u nas pod hasłem "Dnia Babci i Dziadka". Ania się zawzięła i zrobiła dla gości "swoich" dzieci oczywiście serduszka. Są świetne - pasują na każdą okoliczność. Oby się tylko nie powtórzyć.
Tu jeszcze surowe.
Ja się do nich przymierzę w maju, na święto Mamy. Muszę jeszcze dodać, że dzieci też robią niespodzianki, żeby to też była ich praca .
Dziś zajrzałam do szuflady z haftami. Ciekawie to brzmi zamiast wisieć na ścianie, leżą sobie w szufladzie.
Przyszło mi do głowy, żeby je trochę odświeżyć.
niedziela, 11 stycznia 2015
"Świąteczne granie"...
W poprzednim poście pisałam o rozleniwieniu, braku pomysłów, a tu przyśpieszenie. Tak myślałam. Zacznie się praca [ myślę o tej zawodowej] i braknie czasu.
Przedszkole w którym pracuje Ania, bierze czynny udział w "Orkiestrze Świątecznej Pomocy". Wystąpią dzieci z grupy, w której pracuje z przygotowanym programem, ale potrzeba tez było "fantów" na licytację. W związku z tym Ania zakasała rękawy, a że czasu było bardzo mało powstały takie dzieła.
Czas tak szybko mija, że już pora na przygotowania na Dzień"Babci i Dziadka". Znowu zaproszenia, prezenty i oczekiwanie na ten dzień z 'naszymi" dziećmi. Moje "Biedronki" zaczęły dopiero chodzić do przedszkola. Więc dla nich to jest pierwszy raz a i ostatni, bo od września pójdą do szkoły.
A na koniec słoik, zrobiony metodą decoupage. Podczas udziału w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, można było wykonać pracę tą techniką - Ania skorzystała.
Przedszkole w którym pracuje Ania, bierze czynny udział w "Orkiestrze Świątecznej Pomocy". Wystąpią dzieci z grupy, w której pracuje z przygotowanym programem, ale potrzeba tez było "fantów" na licytację. W związku z tym Ania zakasała rękawy, a że czasu było bardzo mało powstały takie dzieła.
Czas tak szybko mija, że już pora na przygotowania na Dzień"Babci i Dziadka". Znowu zaproszenia, prezenty i oczekiwanie na ten dzień z 'naszymi" dziećmi. Moje "Biedronki" zaczęły dopiero chodzić do przedszkola. Więc dla nich to jest pierwszy raz a i ostatni, bo od września pójdą do szkoły.
A na koniec słoik, zrobiony metodą decoupage. Podczas udziału w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, można było wykonać pracę tą techniką - Ania skorzystała.
czwartek, 8 stycznia 2015
Z Nowym Rokiem...
Tak jak w tytule z Nowym Rokiem wszystkiego dobrego dla odwiedzających Nas systematycznie i sporadycznie.
Ostatnio jakoś mało się u nas działo. Przerwa świąteczno - noworoczna nas rozleniwiła. Zbliża się "Dzień Babci i Dziadka", więc myślę, że znowu wejdziemy w rytm pracy. . Ania ładowała tzw. "akumulatory" na wyjeździe. Spędziła parę dni w Zakopanem. Wycieczki w góry w mrozie, zawiejach ...brrr... nie dla mnie. Ona to lubi. Jeszcze w dobrym towarzystwie. Zbliża się sesja więc, takie przewietrzenie głowy się przyda.
Chociaż chyba, bym skłamała. Ania przed wyjazdem zdążyła zrobić koszyk dla babci w prezencie urodzinowo - imieninowym. Najważniejsze, że się podobał.
Ja skończyłam obraz " Maki" z "Igłą Malowane" [sierpień 2013]. Nie wykończyłam ich arabeską. Zastanawiam się jak ładniej. Niektórym z Was, pewnie przypomną się "Słoneczniki", z powyższych postów. Tak to ta sama seria. Robiło mi się je super. Może dlatego, że po tych żółciach - czerwienie, niebieski. Taka odmiana.
...a na fotelu dalej leżą kolejne nieskończone "Słoneczniki". Podobno krzyżyk to krzyżyk.. to dlaczego ja odczuwam takie opory wobec tej robótki. Nie wiem.
Ostatnio jakoś mało się u nas działo. Przerwa świąteczno - noworoczna nas rozleniwiła. Zbliża się "Dzień Babci i Dziadka", więc myślę, że znowu wejdziemy w rytm pracy. . Ania ładowała tzw. "akumulatory" na wyjeździe. Spędziła parę dni w Zakopanem. Wycieczki w góry w mrozie, zawiejach ...brrr... nie dla mnie. Ona to lubi. Jeszcze w dobrym towarzystwie. Zbliża się sesja więc, takie przewietrzenie głowy się przyda.
Chociaż chyba, bym skłamała. Ania przed wyjazdem zdążyła zrobić koszyk dla babci w prezencie urodzinowo - imieninowym. Najważniejsze, że się podobał.
Ja skończyłam obraz " Maki" z "Igłą Malowane" [sierpień 2013]. Nie wykończyłam ich arabeską. Zastanawiam się jak ładniej. Niektórym z Was, pewnie przypomną się "Słoneczniki", z powyższych postów. Tak to ta sama seria. Robiło mi się je super. Może dlatego, że po tych żółciach - czerwienie, niebieski. Taka odmiana.
...a na fotelu dalej leżą kolejne nieskończone "Słoneczniki". Podobno krzyżyk to krzyżyk.. to dlaczego ja odczuwam takie opory wobec tej robótki. Nie wiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










