Dziś faktycznie jesiennie. Dopiero po 19 - stej a tu już za oknem ciemno. No i pada. Nie do uwierzenia ale, przez cały tydzień nic nie wyhaftowałam. Zaczął się rok szkolny i piszę.... i piszę....Czas tak szybko mija.
Ania dostała przesyłkę z zamówioną na internecie krepiną. We wcześniejszym poście pokazała zrobiony przez siebie koszyk. Przez chwilę znalazły w nim swoje miejsce zrobione przez nią róże.
Jednak w efekcie zamiast róż znalazły się w nim wrzosy. Potrzeba chwili. Koszyk stoi sobie u Ani w przedszkolu w kąciku przyrody. Róże "wylądowały" na kuli.
W międzyczasie młodzi bawili się na weselu u przyjaciół. Oczywiście teraz modne jest, że zamiast kwiatów, daje się wino. Parę lat temu zanosiłyśmy do kwiaciarni i prosiłyśmy o "ubranie" butelki.
Tym razem spróbowałyśmy same. Może powiem nieskromnie, ale panu młodemu się podobało.
Na koniec zwiastun następnych kwiatów robionych przez Anię. Jak jesień to jesień. Słonecznik. Jeszcze do niego wrócimy.
Obserwatorzy
czwartek, 11 września 2014
niedziela, 24 sierpnia 2014
Wszystko co dobre szybko się kończy.
Jeśli chodzi o nasze prace trochę utknęłyśmy. Przyjdą dłuższe wieczory, potrzeby wynikające z pracy i minie wakacyjne lenistwo, to prac będzie pewnie więcej na blogu.
Pogoda sprzyja dłuższym spacerom z psem. Ania lubi biegać, jeździć na rolkach. Trzeba korzystać ze sprzyjającej aury, ładować "akumulatory" przed jesiennym chłodem i przed zimą.
Nie można powiedzieć, że nie robimy nic. Ania "walczy" z papierową wikliną. Zrobiła jeden większy prostokątny koszyk do półki. Czeka on na wykończenie.
A tu, ni z tego ni z tamtego, gotowy okrągły koszyk.
Tu czeka na pomalowanie.
Już pomalowany.
Koncepcja w głowie Ani już gotowa. W związku z tym, poszła w ruch krepina. Będą róże, co powiecie na taką kolorystykę?
Ja zrobiłam kolejną kartkę z okazji chrztu . Trochę ciężko mi szło. Myślę, że dlatego, bo kolejny raz powtarzam ten sam wzór. Jestem nim chyba zmęczona. Akurat ten podoba się wybierającym. Żeby było ciekawiej mam zrobić następną tylko w wersji dla chłopczyka. Chyba nie będę Was zanudzać, znowu tym samym. Pomyślę.
Z drugiej strony sięgnęłam pierwszy raz po wzór na karteczkę, którą można wykorzystać na różne okazje. Często go oglądałam i przyszła ta chwila. Inny wzór, inne kolory - robiło się ją super.
sobota, 9 sierpnia 2014
Oj, będzie się działo...
Ania w zeszłym tygodniu kupiła sobie półkę. Na początku było to kilka zapakowanych deseczek i instrukcja. Szybko złożyła ją w całość i wyszedł regalik. Od razu znalazł się dla niego też kącik. Miejsce jakby na niego czekało w rogu pokoju. Jednak czegoś tu brakuje.
No i co dalej? Pomyślała... i poszły w ruch gazety. Nazwijała rurek..oj, jeszcze dużo ich trzeba.
W międzyczasie podgląda blogi koleżanek z papierową wikliną. Zamiast kupować koszyki do półki Ania ma w planie je zrobić sama. Ciekawe czy sobie poradzi. Znając jej możliwości na pewno. Plany ma ambitne. Oczywiście ich realizacją będzie się z nami dzielić.
Na dowód, że interesują nas nie tylko robótki wszelkiego rodzaju pyszności upieczone przez Anię. Przepis nowy, wypróbowany. Owoce sezonowe... pychotka.
Tradycyjnie - karteczka. Trochę potraktowana po macoszemu, a to z braku wzoru małego motoru- bo taki miał być.
Witamy bardzo serdecznie Dobrosławę z bloga "Papierkowa strona Dobrosławy", Sylwię z bloga "ARSownia" i Elę Wróbel.
Mamy nadzieję, że rozgościcie się u Nas i będziecie częściej zaglądać.
Dziękujemy za miłe komentarze.
No i co dalej? Pomyślała... i poszły w ruch gazety. Nazwijała rurek..oj, jeszcze dużo ich trzeba.
W międzyczasie podgląda blogi koleżanek z papierową wikliną. Zamiast kupować koszyki do półki Ania ma w planie je zrobić sama. Ciekawe czy sobie poradzi. Znając jej możliwości na pewno. Plany ma ambitne. Oczywiście ich realizacją będzie się z nami dzielić.
Na dowód, że interesują nas nie tylko robótki wszelkiego rodzaju pyszności upieczone przez Anię. Przepis nowy, wypróbowany. Owoce sezonowe... pychotka.
Tradycyjnie - karteczka. Trochę potraktowana po macoszemu, a to z braku wzoru małego motoru- bo taki miał być.
Witamy bardzo serdecznie Dobrosławę z bloga "Papierkowa strona Dobrosławy", Sylwię z bloga "ARSownia" i Elę Wróbel.
Mamy nadzieję, że rozgościcie się u Nas i będziecie częściej zaglądać.
Dziękujemy za miłe komentarze.
środa, 6 sierpnia 2014
Candy u Sylwii
Sylwia z bloga ARSownia zaprasza na candy z okazji jej 100 posta, a oto zasady;
Zasady są trzy:
1. Zapisz się - zostaw komentarz pod jej postem o candy
(http://www.arsownia.blogspot.com/2014/07/100-zapraszam-na-candy.html#comment-form)
2. Przekaż dalej - zamieść osobny post o candy na swoim blogu lub na FB
3. Dołącz, jeśli
masz ochotę - będzie Jej bardzo miło, jeżeli rozgościsz się na Jej blogu, a jeżeli nie masz ochoty to nie przymuszamy ;)
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Wakacyjne plony.
Jeszcze nie jest tak źle, bo wakacje trwają.
Ania odpoczywała na Chorwacji. Daleko, daleko zbierała muszelki i inne skarby. Znając ją po powrocie do pracy szybko znajdzie dla nich zastosowanie.Przywiozła mi stamtąd prezenciki. A jakże zgodnie z zainteresowaniami. Z mocno wykrochmalonej serwetki zrobiony za pomocą wstążeczek "koszyczek"i pachnący woreczek wypełniony lawendą. Oczywiście z haftem. Bardzo się cieszę, bo lubię takie cacuszka.
Chciałabym coś już nowego pokazać. Oczywiście "Słoneczniki". Wypatrzone przez koleżankę w starych gazetkach. Dużo dłubania, przechodzenia z koloru w kolor. Te mają arabeskę. Powinnam zrobić jeszcze jedne, ale już bez niej. W oprawie będzie tutaj tak jak w gazetce passepartoue na okrągło. Widząc efekt chyba warto było.
No i kilka nowych kartek. Robione były tak na wszelki wypadek.Nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą.
No i tak zwane UFO- ki. Spotkałam się z taką nazwą na niektórych blogach. Okazuje się, że są i u mnie. Przypadkiem wyciągnięte z szafy. W niektórych tak nie dużo do skończenia. Narcyza robiłam rok temu w wakacje. Dosłownie parę krzyżyków. No i doczekał się końca dopiero teraz. "Bratki" i "Róże" leżały dłużej. O ile dobrze pamiętam to w ich przypadku brakło mi nici nr. 650. Dokupione później miały inny odcień. Wtedy to był dla mnie problem. A teraz już nie i powoli je wykańczam . Były jeszcze do kompletu "Bratki". Robiłam je w pierwszej kolejności i bardzo szybko znalazł się na nie chętny. Właściwie teraz mi przyszła myśl do głowy, że do kompletu jest jeszcze jeden. Chyba "Lilie". Żeby było ciekawiej ten obrazek jest skończony. Oczywiście leży w szafie.
Ania odpoczywała na Chorwacji. Daleko, daleko zbierała muszelki i inne skarby. Znając ją po powrocie do pracy szybko znajdzie dla nich zastosowanie.Przywiozła mi stamtąd prezenciki. A jakże zgodnie z zainteresowaniami. Z mocno wykrochmalonej serwetki zrobiony za pomocą wstążeczek "koszyczek"i pachnący woreczek wypełniony lawendą. Oczywiście z haftem. Bardzo się cieszę, bo lubię takie cacuszka.
Chciałabym coś już nowego pokazać. Oczywiście "Słoneczniki". Wypatrzone przez koleżankę w starych gazetkach. Dużo dłubania, przechodzenia z koloru w kolor. Te mają arabeskę. Powinnam zrobić jeszcze jedne, ale już bez niej. W oprawie będzie tutaj tak jak w gazetce passepartoue na okrągło. Widząc efekt chyba warto było.
No i kilka nowych kartek. Robione były tak na wszelki wypadek.Nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą.
No i tak zwane UFO- ki. Spotkałam się z taką nazwą na niektórych blogach. Okazuje się, że są i u mnie. Przypadkiem wyciągnięte z szafy. W niektórych tak nie dużo do skończenia. Narcyza robiłam rok temu w wakacje. Dosłownie parę krzyżyków. No i doczekał się końca dopiero teraz. "Bratki" i "Róże" leżały dłużej. O ile dobrze pamiętam to w ich przypadku brakło mi nici nr. 650. Dokupione później miały inny odcień. Wtedy to był dla mnie problem. A teraz już nie i powoli je wykańczam . Były jeszcze do kompletu "Bratki". Robiłam je w pierwszej kolejności i bardzo szybko znalazł się na nie chętny. Właściwie teraz mi przyszła myśl do głowy, że do kompletu jest jeszcze jeden. Chyba "Lilie". Żeby było ciekawiej ten obrazek jest skończony. Oczywiście leży w szafie.
niedziela, 6 lipca 2014
Remamenty.
Motor już oprawiony. Mogę go pokazać już w pełnej krasie. Właściciel jeździ podobno na takim samym. No i sam wybrał sobie oprawę. Mnie się podoba, ale to rzecz gustu. Zostawiłam sobie fotografię na pamiątkę, bo motor odjechał bardzo... bardzo daleko. Szczerze mówiąc to odleciał. A to historia..... i tak się zdarza.
Ania zrobiła jeszcze kolejne kwiatki do koszyczka. Miło się robiło, bo mała ich adresatka obchodziła w ubiegłym tygodniu 2 latka. Na rodzinnym spotkaniu, były oglądane z zainteresowaniem.
Oto tak prezentują się ze zrobioną oczywiście własnoręcznie karteczką.
Na koniec dzisiaj parę okolicznościowych kartek. Pierwszy raz wyszywałam kartki na czarnej kanwie. Nie powiem haftowałam kiedyś na czarnej kanwie obrazy, ale do kartek czarny mi jakoś nie pasował. Spodobało mi się. Szczególnie tulipany.
Ania zrobiła jeszcze kolejne kwiatki do koszyczka. Miło się robiło, bo mała ich adresatka obchodziła w ubiegłym tygodniu 2 latka. Na rodzinnym spotkaniu, były oglądane z zainteresowaniem.
Oto tak prezentują się ze zrobioną oczywiście własnoręcznie karteczką.
Na koniec dzisiaj parę okolicznościowych kartek. Pierwszy raz wyszywałam kartki na czarnej kanwie. Nie powiem haftowałam kiedyś na czarnej kanwie obrazy, ale do kartek czarny mi jakoś nie pasował. Spodobało mi się. Szczególnie tulipany.
niedziela, 15 czerwca 2014
Co u Nas?
Ja finiszuję. Odliczam dni do urlopu. Kończy się kolejny rok szkolny. Ania pracuje jeszcze miesiąc. Trochę podziałałyśmy przez ten czas jak nas tu nie było.
U mnie na początek motor - miał być koniecznie ten niebieski. Po oprawieniu pojedzie do Wielkiej Brytanii. Podobno jest wierną kopią tego na którym jeździ przyszły właściciel obrazu.
No i kolejna ślubna kartka. Tylko w innej odsłonie.
Ania z kolei "utonęła" w krepinie. Tworzy kolejne róże metodą cukierkową. Zmienia się tylko kolor krepiny. Co jeden to ładniejszy. Oczywiście to rzecz gustu. Na początku były żółte i fioletowe.
Gdy nie widziałam czerwonych, spodobały mi się liliowe.
A oto czerwone.
A tu całe zestawienie;
U mnie na początek motor - miał być koniecznie ten niebieski. Po oprawieniu pojedzie do Wielkiej Brytanii. Podobno jest wierną kopią tego na którym jeździ przyszły właściciel obrazu.
No i kolejna ślubna kartka. Tylko w innej odsłonie.
Ania z kolei "utonęła" w krepinie. Tworzy kolejne róże metodą cukierkową. Zmienia się tylko kolor krepiny. Co jeden to ładniejszy. Oczywiście to rzecz gustu. Na początku były żółte i fioletowe.
Gdy nie widziałam czerwonych, spodobały mi się liliowe.
A oto czerwone.
A tu całe zestawienie;
Subskrybuj:
Posty (Atom)













