Jeszcze nie jest tak źle, bo wakacje trwają.
Ania odpoczywała na Chorwacji. Daleko, daleko zbierała muszelki i inne skarby. Znając ją po powrocie do pracy szybko znajdzie dla nich zastosowanie.Przywiozła mi stamtąd prezenciki. A jakże zgodnie z zainteresowaniami. Z mocno wykrochmalonej serwetki zrobiony za pomocą wstążeczek "koszyczek"i pachnący woreczek wypełniony lawendą. Oczywiście z haftem. Bardzo się cieszę, bo lubię takie cacuszka.
Chciałabym coś już nowego pokazać. Oczywiście "Słoneczniki". Wypatrzone przez koleżankę w starych gazetkach. Dużo dłubania, przechodzenia z koloru w kolor. Te mają arabeskę. Powinnam zrobić jeszcze jedne, ale już bez niej. W oprawie będzie tutaj tak jak w gazetce passepartoue na okrągło. Widząc efekt chyba warto było.
No i kilka nowych kartek. Robione były tak na wszelki wypadek.Nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą.
No i tak zwane UFO- ki. Spotkałam się z taką nazwą na niektórych blogach. Okazuje się, że są i u mnie. Przypadkiem wyciągnięte z szafy. W niektórych tak nie dużo do skończenia. Narcyza robiłam rok temu w wakacje. Dosłownie parę krzyżyków. No i doczekał się końca dopiero teraz. "Bratki" i "Róże" leżały dłużej. O ile dobrze pamiętam to w ich przypadku brakło mi nici nr. 650. Dokupione później miały inny odcień. Wtedy to był dla mnie problem. A teraz już nie i powoli je wykańczam . Były jeszcze do kompletu "Bratki". Robiłam je w pierwszej kolejności i bardzo szybko znalazł się na nie chętny. Właściwie teraz mi przyszła myśl do głowy, że do kompletu jest jeszcze jeden. Chyba "Lilie". Żeby było ciekawiej ten obrazek jest skończony. Oczywiście leży w szafie.
Obserwatorzy
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
niedziela, 6 lipca 2014
Remamenty.
Motor już oprawiony. Mogę go pokazać już w pełnej krasie. Właściciel jeździ podobno na takim samym. No i sam wybrał sobie oprawę. Mnie się podoba, ale to rzecz gustu. Zostawiłam sobie fotografię na pamiątkę, bo motor odjechał bardzo... bardzo daleko. Szczerze mówiąc to odleciał. A to historia..... i tak się zdarza.
Ania zrobiła jeszcze kolejne kwiatki do koszyczka. Miło się robiło, bo mała ich adresatka obchodziła w ubiegłym tygodniu 2 latka. Na rodzinnym spotkaniu, były oglądane z zainteresowaniem.
Oto tak prezentują się ze zrobioną oczywiście własnoręcznie karteczką.
Na koniec dzisiaj parę okolicznościowych kartek. Pierwszy raz wyszywałam kartki na czarnej kanwie. Nie powiem haftowałam kiedyś na czarnej kanwie obrazy, ale do kartek czarny mi jakoś nie pasował. Spodobało mi się. Szczególnie tulipany.
Ania zrobiła jeszcze kolejne kwiatki do koszyczka. Miło się robiło, bo mała ich adresatka obchodziła w ubiegłym tygodniu 2 latka. Na rodzinnym spotkaniu, były oglądane z zainteresowaniem.
Oto tak prezentują się ze zrobioną oczywiście własnoręcznie karteczką.
Na koniec dzisiaj parę okolicznościowych kartek. Pierwszy raz wyszywałam kartki na czarnej kanwie. Nie powiem haftowałam kiedyś na czarnej kanwie obrazy, ale do kartek czarny mi jakoś nie pasował. Spodobało mi się. Szczególnie tulipany.
niedziela, 15 czerwca 2014
Co u Nas?
Ja finiszuję. Odliczam dni do urlopu. Kończy się kolejny rok szkolny. Ania pracuje jeszcze miesiąc. Trochę podziałałyśmy przez ten czas jak nas tu nie było.
U mnie na początek motor - miał być koniecznie ten niebieski. Po oprawieniu pojedzie do Wielkiej Brytanii. Podobno jest wierną kopią tego na którym jeździ przyszły właściciel obrazu.
No i kolejna ślubna kartka. Tylko w innej odsłonie.
Ania z kolei "utonęła" w krepinie. Tworzy kolejne róże metodą cukierkową. Zmienia się tylko kolor krepiny. Co jeden to ładniejszy. Oczywiście to rzecz gustu. Na początku były żółte i fioletowe.
Gdy nie widziałam czerwonych, spodobały mi się liliowe.
A oto czerwone.
A tu całe zestawienie;
U mnie na początek motor - miał być koniecznie ten niebieski. Po oprawieniu pojedzie do Wielkiej Brytanii. Podobno jest wierną kopią tego na którym jeździ przyszły właściciel obrazu.
No i kolejna ślubna kartka. Tylko w innej odsłonie.
Ania z kolei "utonęła" w krepinie. Tworzy kolejne róże metodą cukierkową. Zmienia się tylko kolor krepiny. Co jeden to ładniejszy. Oczywiście to rzecz gustu. Na początku były żółte i fioletowe.
Gdy nie widziałam czerwonych, spodobały mi się liliowe.
A oto czerwone.
A tu całe zestawienie;
sobota, 17 maja 2014
Co w kalendarzu?
Oj, ważne święta się zbliżają - "Dzień Mamy", Dzień Taty". Do tego drugiego przygotowuję się pierwszy raz. Oczywiście w pracy. Jakoś zawsze, ponieważ blisko końca roku szkolnego, święto to było u nas traktowane po macoszemu. W tym roku poprawka i pamiętamy o Tatusiach. Będzie w czerwcu święto pod szyldem "Święto Rodziny".
Zaproszenia:
Prezenty dla Mamy:
Dla Taty robi koleżanka.
Ania też działa. Laurka dla Taty.
Kwiaty dla mamy - z pozostałości po pistacjach.
I jeszcze palma jako część scenografii na Dzień Mamy i Taty;
Dużo frajdy miałyśmy przy robieniu papierowych koszul na kartki i zaproszenia. Człowiek uczy się przez całe życie.
A na zakończenie jeszcze haftowana karteczka;
Zaproszenia:
Prezenty dla Mamy:
Dla Taty robi koleżanka.
Ania też działa. Laurka dla Taty.
Kwiaty dla mamy - z pozostałości po pistacjach.
I jeszcze palma jako część scenografii na Dzień Mamy i Taty;
Dużo frajdy miałyśmy przy robieniu papierowych koszul na kartki i zaproszenia. Człowiek uczy się przez całe życie.
A na zakończenie jeszcze haftowana karteczka;
piątek, 2 maja 2014
Maj, maj jest na ziemi....
Minęły jedne święta, zaczęły się następne. Z mojej strony dziś kolejna porcja kartek.
Ania myśli już o "Dniu Mamy". Jakiś czas temu zaczęła zbierać skorupki z pistacji. Teraz się przydadzą na kwiatki. W tej chwili półprodukt, ale gdy będą gotowe będziemy się chwalić.
Ania myśli już o "Dniu Mamy". Jakiś czas temu zaczęła zbierać skorupki z pistacji. Teraz się przydadzą na kwiatki. W tej chwili półprodukt, ale gdy będą gotowe będziemy się chwalić.
środa, 16 kwietnia 2014
Obietnice...
Dziś spełniam obietnice. Na początek- zajączki z serwetek, które robiła Ania. Przy ostatnim wpisie nie były jeszcze gotowe. Dla nas, obok poprzednich koszyczków, to tegoroczna nowość.
Prawda, że prezentują się ciekawie?
No i metryczka. Pisałam, że pokażę, gdy będzie gotowa. Już oprawiona, czeka na przyjazd właścicielki.
Przy okazji powrót do przeszłości. Parę lat temu haftowałam obrazek dla koleżanki. Dziś okazało się, że ma jego zdjęcie w telefonie. Swoją drogą, muszę się do niej wybrać z aparatem. Wtedy będzie obrazków do zamieszczenia, że ho,ho. Sama już niektórych nie pamiętam.
Prawda, że prezentują się ciekawie?
No i metryczka. Pisałam, że pokażę, gdy będzie gotowa. Już oprawiona, czeka na przyjazd właścicielki.
Przy okazji powrót do przeszłości. Parę lat temu haftowałam obrazek dla koleżanki. Dziś okazało się, że ma jego zdjęcie w telefonie. Swoją drogą, muszę się do niej wybrać z aparatem. Wtedy będzie obrazków do zamieszczenia, że ho,ho. Sama już niektórych nie pamiętam.
niedziela, 13 kwietnia 2014
Coraz bliżej świąt...
Dziś palmowa niedziela. Jeszcze trochę i święta. Jakoś w tym roku nie za dużo robiłyśmy świątecznych ozdób. W zeszłych latach było tego więcej. Chociaż Ania się rozkręca. Teraz robi z papierowych serwetek zajączki. Wzór znalazła na jakiejś rosyjskiej stronce. Zdjęcia będą później.
Dziś trochę rozmaitości kartkowych.
No i koszyki. Pierwszy raz robione - dzięki stronie Kartonkino. Ania zrobiła bardziej skomplikowane. Misternie wycinane, z jajeczkiem metodą decoupage, włożonym w środku. Małe "Biedroneczki" się ucieszą. Tak mi się wydaje.
Moje koszyki. Trochę inne od Ani, ale wzór prawie taki sam. Taki dla "leniwych". Ale moje "Jeżyki" powinny się też ucieszyć, bo w środku jajko z czekolady.
I jeszcze trochę quillingowych ozdób
Dziś trochę rozmaitości kartkowych.
No i koszyki. Pierwszy raz robione - dzięki stronie Kartonkino. Ania zrobiła bardziej skomplikowane. Misternie wycinane, z jajeczkiem metodą decoupage, włożonym w środku. Małe "Biedroneczki" się ucieszą. Tak mi się wydaje.
Moje koszyki. Trochę inne od Ani, ale wzór prawie taki sam. Taki dla "leniwych". Ale moje "Jeżyki" powinny się też ucieszyć, bo w środku jajko z czekolady.
I jeszcze trochę quillingowych ozdób
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































